Donald Tusk przyznał na spotkaniu z politykami Solidarnej Polski, że on też "odczuwa wewnętrzny niepokój" w związku z podniesieniem wieku emerytalnego kobiet do 67 lat, bo zdaje sobie sprawę, że to radykalna zmiana. Zaznaczył jednak, że nie będzie ona natychmiastowa, ale rozłożona na 28 lat. Dodał, że zaskakujące jest, iż najciekawsze i merytoryczne rozmowy były z Ruchem Palikota i Solidarną Polską. - To też znak czasu - stwierdził premier.Zobacz cały artykuł w serwisie wiadomosci.gazeta.pl »